,,Niezręcznie''
Perspektywa Edmunda
Dobrze zrobiłem? Może jednak nie...Czy ona chciała tego tak bardzo jak ja? Edmund skończ zadawać sobie kretyńskie pytania i skup się...czy ja i ona mamy jakąś szansę? Nie zdążyłem się zastanowić, poczułem intensywny ból na lewym policzku, uderzyła mnie.
-Co ty sobie myślisz?!-krzyknęła patrząc mi w oczy z furią, nawet kiedy jest wściekła wygląda pięknie
-Ja...nic-palnąłem bezmyślnie, super Edmund brawa za inteligencję weźmie cię za idiotę, co ja gadam już mnie za niego wzięła, kto normalny wpada na kogoś na korytarzu i zaczyna go całować?! Oczywiście tą osobą muszę być ja, głupi Edmund Pevensie, chyba powinienem napisać poradnik ,,Jak zniszczyć związek uczuciowy z kobietą''
-Czy ty mnie słuchasz?!-spytała pstrykając palcami tuż przed moją twarzą-Edmund! Mówię do ciebie! Obudź się!
-Świetnie całujesz-odpowiedziałem bez zastanowienia, po chwili kiedy zorientowałem się co powiedziałem zasłoniłem sobie instynktownie usta ręką, ale było już za późno
-Dobrze się czujesz?-popatrzyła na mnie z politowaniem, ma takie śliczne oczy-dobra wiesz co, zapomnij-chciała odejść ale złapałem ją za rękę
-Nie nie czuję się dobrze-westchnąłem rozglądając się w różne strony byle nie trafić na jej przeszywający wzrok
-Dobrze się składa bo ja też nie-odpowiedziała, zapadła między nami niezręczna cisza
-Ja...muszę ci coś powiedzieć-zacząłem, dobra Edmund teraz albo nigdy, najwyżej ci przywali
-Co ty?-spytała z nutką rozbawienia, ta kobieta doprowadza mnie do szału
-Bo ja cię ko...-nie dokończyłem, przez korytarz z gracją przebiegł Piotr krzycząc:
-Edmundzie wyprałeś swoje bokserki w misie? Znowu je zostawiłeś w mojej komnacie, ja nie będę prał twoich majtek jak matka-rzucił mi je na głowę, zabije go, on jest bezwstydny...nie...ja jestem bezwstydny
-PIOTREK! ZABIJE CIĘ-krzyknąłem, zignorował mnie i popędził w przeciwnym kierunku, spojrzałem niepewnie na Izabelę, z trudem hamowała śmiech
-Chyba chciałeś mi coś powiedzieć-roześmiała się promiennie, dobra powiedz to, dasz radę
-Bo ja cię kocham-odpowiedziałem na jednym wydechu
-Co?-spytała patrząc na mnie z szokiem, ale ze mnie idiota, nie powinienem był jej tego mówić, widocznie nic do mnie nie czuje, teraz nawet nie będziemy mogli być przyjaciółmi
-No bo wiesz Edmund...dziwnie mi byłoby być z mężczyzną ,który...
-Tak?-spytałem, myślałem ,że serce zaraz wyskoczy mi z piersi
-Nosi gatki w misie-wykrztusiła śmiejąc się, odetchnąłem z uglą
-Zabiję tego padalca-zacisnąłem ręce na bokserkach, Izabela uniosła brew, po chwili zorientowałem się co zrobiłem i rzuciłem majtki daleko w kąt
-Edmund?-spytała
-Słucham?-popatrzyłem jej w oczy
-Ja też cię kocham-pocałowała mnie
Perspektywa Izabeli
Nareszcie coś w moim życiu zaczęło się układać, Edmund mnie kocha a ja kocham jego, jestem szczęśliwa ale boję się co na to powie Kaspian, nie chcę mu na razie nic mówić, wiem ,że zraniłabym go mówiąc ,że jestem z Edmundem.
-Edmund?-spytałam podnosząc lekko głowę żeby móc spojrzeć mu w oczy
-Słucham cię-odpowiedział z czułością
-Jak myślisz...co powiedzą inni?-popatrzyłam na niego niepewnie
-Założe się ,że...-nie dokończył, za naszymi plecami pojawiło się cała rodzeństwo Pevensie, pierwsza podeszła do nas Zuzanna, przytuliła mnie mocno do siebie
-Zuza...dusisz-wycedziłam z trudem
-Gratulacje siostro!-krzyknęła podnosząc mnie do góry, krzyknęłam
-Zuzanna!-Edmund popatrzył na nią wściekle-ona jest moja
-Ale Edziu-zaczął Piotr-ty ją będziesz miał ciągle na wyłączność, zwłaszcza nocami-zamruczał, myślał ,że go nie usłyszymy
-Piotrek ty zboczeńcu!-warknęłam niedowierzająco
-No co...każdy mężczyzna ma swoje potrzeby-wzruszył ramionami-a czy opowiadałem wam jak to ja i Alexandra się ko...-nie dokończył, Łucja mu przerwała
-Piotrek! Pierwszy raz zgodzę się ,że jestem za młoda żeby słuchać o czym gadają dorośli więc proszę przymknij się nie chcę wysłuchiwać o twoich licznych klęskach miłosnych-zgasiła go Łucja
-Co ale...-zawiesił się
-Co tu się dzieje?-krzyknął Kaspian, popatrzył wściekle na Edmunda
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz