niedziela, 7 grudnia 2014

Rozdział 2

,,Wróciliśmy'' 

Perspektywa Edmunda

-Edek!-krzyknęła Łucja wyrywając mnie z zamyślenia, jej zachowanie często mnie irytowało ale jest moją siostrą i bardzo ją kocham.Żałuję ,że byłem dla niej taki zły...żałuję tego jakim byłem człowiekiem, no właśnie ,,byłem'' Piotrek twierdzi ,że się zmieniłem, sam nie wiem. Jedyne czego jestem pewien to to ,że już nigdy nie popełnię błędów ,które mogłyby zranić mnie i moich bliskich ale dosyć już...rozklejasz się Edmundzie
-EDMUND!-tym razem krzyknęła Zuzanna trącając mnie w ramię-Ziemia do Edmunda!
-Zuza możesz nie drzeć mi się do ucha?!-spytałem już lekko poirytowany
-Próbujemy złapać z tobą kontakt od jakichś dwudziestu minut oprzytomniej człowieku! Spóźnimy się na pociąg-Zuzanna popatrzyła na mnie wyczekująco
-To tylko pociąg odpowiedziałem obojętnie. Zaraz...co?! Pociąg?!-rzuciłem się biegiem wywracając przypadkowych przechodniów 
-Edmund zwolnij!-usłyszałem w oddali głos Piotra, po chwili cała trójka zdyszana a najbardziej Łucja stali koło mnie ich miny nie wróżyły dobrze dla mnie
-Jeśli przez ciebie Łucja będzie chora...-warknęła Zuzanna, nie dokończyła bo Łucja pociągnęła ją za rękaw
-To nie wina Edmunda Zuzanno. Nie chciał się spóźnić na pociąg-podeszła do mnie chwytając mnie za rękę jakby chciała dodać mi otuchy, jak ja mogłem być taki podły dla takiej niewinnej i miłej istoty?
-Chwila widzicie to?-spytał Piotr spoglądając w głąb tunelu
-Co?-spytałem zdezorientowany spoglądając w tym samym kierunku co Piotrek, Łucja puściła moją rękę i rzuciła się biegiem w głąb tunelu, pobiegliśmy za nią. Obraz na moich oczach zmienił się w wielką plażę.Wróciliśmy
-Co jest?-spytała Zuzanna
-Jesteśmy w Narnii! W Narnii!-krzyknęła z radością Łucja-ale...dlaczego tu jest tak pusto?
-Obawiam się ,że od naszego ostatniego pobytu w Narnii minęło...trochę czasu-powiedział niepewnie Piotr
-Trochę to znaczy ile?-spytałem spoglądając na Piotra, byłem ciekaw co odpowie
-Przecież to tylko rok!-krzyknęła Łucja patrząc na nas ze zdziwieniem
-Łucjo u nas może to rok ale w Narnii to może być nawet tysiąc lat-usiłowała jej wytłumaczyć Zuzanna
-To znaczy ,że...nie ma już Pana Tumnusa? Ani Państwa Bobrów?-jej oczy się zaszkliły i pierwsze łzy spłynęły po jej policzkach,przytuliłem ją do siebie
-Edmund...-wyszlochała wtulając się w moją pierś
-Tam coś jest! Jakaś brama-krzyknął Piotr biegnąc w jakimś kierunku, pobiegliśmy za nim
-Spróbujmy wejść do środka-powiedziała Zuzanna
-Tu są jakieś skrzynie-wyszeptała Łucja zachrypniętym od płaczu głosem-hej to mój sztylet...i mój leczniczy napój
-Mój miecz-Piotr schował klingę do pochwy
-Mój łuk!-krzyknęła Zuzanna-nie ma rogu...pewnie został przy siodle
-Ja takie coś nosiłam?-Łucja wyciągnęła suknię patrząc na nią z niedowierzaniem
-Wiesz byłaś starsza-powiedziała Zuzanna śmiejąc się
-Co wy na to żeby zobaczyć co się tu dzieje?-spytałem kierując się do wyjścia
-Jestem za!-krzyknęli wszyscy razem

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz