poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozdział 4


,,Powrót na tron''

-Jestem Edmund-powtórzył patrząc na mnie z rozbawieniem, ma takie śliczne oczy...stop, skarciłam się w myślach
-Izabela-uśmiechnęłam się ściskając delikatnie jego rękę
-Może...chcielibyście zobaczyć swój zamek?-zagadnął Kaspian nieśmiało
-Tak! Chętnie!-krzyknęła Łucja skacząc wesoło, od niej bije taka pozytywna energia...nie sposób tego opisać
-Łucjo chyba powinnaś uzgodnić to ze swoim rodzeństwem-popatrzyłam na nią z uśmiechem, Edmund i Piotr popatrzyli na siebie poważnie a po chwili rzucili się przed siebie przepychając
-Ja pierwszy!-krzyknął gryząc blondyna w rękę, pokładałam się z Kaspianem ze śmiechu podczas kiedy Zuzanna patrzyła na to wszystko z przerażeniem zasłaniając Łucji oczy ręką
-Dlaczego nie mogę patrzeć?-spytała zawiedziona-wiem jak chłopaki się biją!
-Jesteś jeszcze za młoda-usiłowała jej wytłumaczyć Zuzanna, bezskutecznie, Łucja wyrwała jej się obserwując jak na ziemi tworzy się coraz większa warstwa kurzu, po chwili wyłonił się z niej zwycięsko Piotr jednak zaraz został obalony od tyłu przez Edmunda i bijatyka rozpoczęła się na nowo
-Stop!-krzyknęłam!-zignorowali mnie-STOP NA GRZYWĘ ASLANA! STOP!-przestali się bić, pozostając w dziwnej pozycji, Edmund siedział okradkiem na Piotrze z rękami ułożonymi w pięść, jedna z jego dłoni znajdowała się niebezpiecznie parę centymetrów od twarzy blondyna.
-Uspokójcie się-warknął Kaspian-zachowujecie się jak banda rozwydrzonych dzieciaków
-Jak śmiesz?!-krzyknął Edmund-jestem twoim królem
-Jestem starszy od ciebie więc łaskawie zamknij się i idź posadzić swój szanowny tyłek na tronie-wycedził-Edmundzie Sprawiedliwy-dodał z pogardą
-Kaspian!-krzyknęłam-daj mu spokój
-Edek uspokój się-szepnęła Zuzanna-nie potrzebne nam konflikty już na samym początku pobytu w Narnii
-Ale on...przecież ja...ugh...-zakończył zrezygnowany
-Możemy ruszać?-spytałam przeszywając Kaspiana wzrokiem
-Tak!-krzyknęli donośnie wszyscy
-Świetnie-wysiliłam się na normalny ton, miałam ochotę ich wszystkich pozabijać, Edmunda szczególnie, nie podoba mi się jego zachowanie, Kaspian ma rację, zachowuje się jak rozwydrzony dzieciak.
-Długo go znasz?-doszedł do mnie stłumiony głos
-Co?-spytałam zdezorientowana, zobaczyłam Edmunda, patrzył prosto w moje oczy ale po chwili spuścił wzrok spoglądając na ziemię
-Od dzieciństwa...jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi-odpowiedziałam zgodnie z prawdą, to ,że mnie czasem denerwuje nie znaczy ,że go nie kocham...jak przyjaciela oczywiście.
-Ach...-przeczesał nerwowo ręką włosy-on zawsze jest taki...zaborczy?-spytał gestykulując dziwnie
-Słyszałem!-usłyszałam głos Kaspiana
-Niby co?-spytał Edmund niewinnym głosem
-To ,że jesteście za mną nie znaczy ,że was nie słyszę-posłał w naszą stronę mordercze spojrzenie i przyspieszył kroku.
-Tak on zawsze taki jest-odpowiedziałam na pytanie śmiejąc się, przyzwyczaisz się
-Jeśli mnie nie zabije przy pierwszej lepszej okazji-spojrzał na mnie rozbawiony-Ej Zuza!-krzyknął-co ty się tak kleisz do tego Kaspiana?-wydarł się na całe gardło, Piotr słysząc to zaczął tarzać się po ziemi ze śmiechu, Łucja spojrzała na niego jak na idiotę a Zuzanna oblała się wielkim czerwonym rumieńcem.
-Ja wcale nie...EDMUND! Niech ja cię tylko dorwę!-krzyknęła w jego stronę
-I tak jesteś dla niego za stara-zaczął się tarzać razem z Piotrem
-Ty dla Izabeli też!-uśmiechnęła się do niego cwaniacko,CO?! Jak to dla mnie?! Przecież ja i on nie...ugh...może...sama nie wiem.
-Co?-zamarł patrząc na mnie nerwowo-ja...przecież...ja...-zaczął się plątać, jego policzki powoli nabierały barwy intensywnej czerwieni
-No nie udawaj Edek!-krzyknął Piotr
-Cisza!-zakończyłam temat

Perspektywa Edmunda

To jest niedorzeczne...ja i ONA...przecież widać ,że czują coś do siebie z Kaspianem, jest za dobra żeby być z kimś takim jak ja, jestem zły, jednak zastanowiło mnie to ,że zakończyła temat tak szybko...czyżby jednak coś do mnie czuła? Nie...Edmundzie nie bądź idiotą.
-Witajcie w domu-szepnęła swoim melodyjnym głosem, a mi ciarki przeszły po plecach, co ta dziewczyna ze mną robi?-Piotr klepnął mnie po ramieniu i rozejrzał się wokół , Ker-Paravel stał jak zawsze wspaniały i potężny, na dziedzińcu stał posąg wielkiego i dostojnego lwa.
-Aslan-szepnęła Łucja
-Zło zostanie naprawione, Gdy w tę Aslan przyjdzie stronę-rozpoczęła Zuzanna
-A gdy głośno on zaryczy. Znikną smutki i gorycze-szepnął Piotr
-A gdy zębem wkoło błyśnie. Zimę nagła śmierć uciśnie-dopowiedziałem
-A gdy grzywą złotą wstrząśnie. Da początek wiecznej wiośnie-zakończyła Łucja, Kaspian przeszedł przez cały dziedziniec otwierając drzwi głównej sali. Sali Tronowej. Z drugiego końca sali pojawiła się Izabela i Kaspian niosąc korony królewskie...nasze korony
-Witaj Łucjo Waleczna Królowo Narnii-Kaspian założył jej koronę 
-Witaj Piotrze Wielki Królu Narnii-Izabela założyła mu koronę
-Witaj Zuzanno Łagodna Królowo Narnii-Kaspian założył jej koronę
-Witaj Edmundzie Sprawiedliwy Królu Narnii-założyła mi koronę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz