,,Jestem Edmund''
Perspektywa Izabeli
-Panie!-krzyknął minotaur dysząc ciężko-w Narnii ktoś jest...ktoś spoza królestwa
-Kto?-wcięłam się w rozmowę, domyślałam się ale musiałam być pewna.
-Pani-skłonił mi się,skinęłam głową-musimy przygotować armię, mogą zagrażać Ker-Paravelowi
-Nie ma takiej potrzeby-stwierdziłam uśmiechając się pogodnie
-Z całym szacunkiem Pani-odpowiedział-ale to Kaspian wydaje rozkazy-popatrzył na niego
-Co planujesz?-spytałam spoglądając na niego
-Dobrze...wyruszymy z patrolem centaurów-odpowiedział po długiej chwili milczenia
-Ale...po co?-spytałam niedowierzając-Kaspian ufam ci ale nie sądzę żeby to był najlepszy pomysł
-Dlaczego nie?-popatrzył na mnie zdziwiony
-Musimy to załatwić sami, bez pomocy...żołnierzy i wojska-spojrzałam na niego z nadzieją
-Chyba faktycznie masz rację, osiodłać konie! Przygotować nam broń!-krzyknął wybiegając z komnaty. Ruszyłam za nim.
Perspektywa Edmunda
Patrzyłem na Narnię zachwycając się jej urodą. Jeszcze niedawno była cała pokryta śniegiem, nie widziałem nikogo oprócz wilczych patrolów Białej Czarownicy, teraz las tętnił życiem na każdym rogu spotykałem pospolite leśne zwierzęta takie jak królik. Łucja namówiła mnie żebym pomógł jej go złapać. Odpuściłem po tym jak ósmy raz w ciągu piętnastu minut zaliczyłem ,,glebę''
-Jak myślisz gdzie jest Aslan?-spytała zwracając wzrok w moją stronę-myślałam ,że wrócił
-Pamiętasz co mówił Pan Bóbr i Pan Tumnus?-uśmiechnąłem się-to nie do końca oswojony lew
-Myślisz ,że znowu go zobaczę?-usłyszałem w jej głosie nadzieję
-Jestem pewien ,że on cię zobaczy-odpowiedziałem usiłując poprawić jej humor
-Dzięki Edek-wyszeptała i już po chwili puściła się biegiem za Zuzanną, dopiero po chwili się zorientowałem ,że podsłuchiwała całą naszą rozmowę, nigdy nie zrozumiem kobiet.
-Dobry z ciebie brat-Piotr poklepał mnie po ramieniu-muszę ci znaleźć dziewczynę
-Ty? MI?-spytałem patrząc na niego jak na idiotę
-Nie opowiadałem ci nigdy o moich licznych podbojach miłosnych?-popatrzył na mnie zdziwiony
-Niech pomyślę-odpowiedziałem udając ,że się zastanawiam-NIE
-Pamiętasz tą Sophie?-spytał z nadzieją
-Tą pryszczatą w okularach?-zacząłem krztusić się ze śmiechu, potajemnie pisali ze sobą przez cztery miesiące, Sophie miała starszą siostrę Vanessę w odróżnieniu od Sophie Vanessa była piękną blondynką w kręconych włosach, okłamała Piotra podając się za Vanessę, jakie było wielkie jego rozczarowanie kiedy na spotkanie przyszła pryszczata Sophie zamiast blond-włosej piękności. Nie mógł się po tym pozbierać przez pół roku
-Dobra! Zapomnij-Piotr zakończył wzdychając ciężko-ty sobie chyba nigdy nie znajdziesz dziewczyny
-Mam czas jeszcze na romanse-odpowiedziałem starając się żeby mój głos brzmiał normalnie, wściekłem się nie chcę zawsze grać drugich skrzypiec
-Ciekawe jaka by zechciała takiego wrednego faceta jak ty!-krzyknęła Zuzanna z daleka, znowu podsłuchiwała, niech ja ją tylko dostanę w swoje ręce nawet Wielki Aslan jej nie uratuje.
-Cicho...słyszycie?-spytała Łucja wyciągając sztylet z pochwy-ktoś tu jest
-Odwróciłem się gwałtownie, pierwsze co zobaczyłem to wielkie niebieskie oczy patrzące prosto w moje.
Perspektywa Izabeli
Patrzyłam w jego oczy nie bardzo wiedząc co mam zrobić, jego spojrzenie przeszywało mnie na wylot jakby czytał z mojej duszy, otrząsnęłam się z zamyślenia i mimo wyraźnych protestów Kaspiana zbliżyłam się do nich
-Jestem Izabela-powiedziałam jadąc wzrokiem po ich twarzach, najdłużej zatrzymałam wzrok na twarzy ciemnowłosego chłopaka, Edmunda, drugi chłopak, Piotr przepchnął się przez resztę, całując mnie w rękę powiedział:
-Jestem Piotr-popatrzył na mnie ,,maślanymi oczętami''
-Wiem...Król Piotr Wielki-powiedziałam wycierając rękę z obrzydzeniem w ,którą mnie pocałował, Kaspian posłał mi rozbawione spojrzenie
-Jestem Kaspian X-stanął obok mnie
-Ty...jesteś Królem Narnii?-spytała dziewczynka, Łucja
-Nie!-odpowiedział Kaspian śmiejąc się-to znaczy...jeszcze nie
-Jestem Łucja-powiedziała przystępując krok do przodu
-Łucja Waleczna-dodał Kaspian
-Jestem Zuzanna Łagodna-podała mi rękę
-Ponoć wielu mężczyzn starało się o twoją rękę-zagadnęłam przyglądając się jej uważnie-jak ty to robisz?
-Staram się być miła-roześmiała się
-To ja też się postaram-powiedziałam również się śmiejąc
-Ty?-spytał Kaspian krztusząc się ze śmiechu-powodzenia
-Cicho!-warknęłam wściekle,niech no tylko będziemy sami...
-Jestem Edmund-stanął naprzeciw mnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz